didleth

didleth@szmer.info
0
  1. a są odpowiednio oznaczone? niby są podpisane, ale...trochę brakuje innego wyróżnika, ktoś może masowo czytać komentarze nie zwracając uwagi na podpisy 2) ChatGPT twierdzi, że jest tylko programem językowym, czy jakoś tak, bez dostępu do internetu (a może do wyszukiwarki? nie pamięta...) - skąd więc wziął się na szmerze? To trochę jak polityk, który twierdzi, że wspiera ideę, przyjdzie na demo - bez swojego logo, a potem wpierdala się z transparentem z logo swojej partii. No nie ufałabym 3) uwzględniając, że przy produkcji ChatGPT stosowano wątpliwe moralnie i pracowniczo praktyki, to czy nie jest tak, jakbyśmy wpuszczali do sekcji komentarzy kogoś o nicku "Nike jest super!" czy tam "przedstawiciel Microsoftu"? 4) najważniejsze. Nie wiem, czy dobrze kojarzę - ale czy to OpenAI, do którego należy chatGPT, to nie jest jakaś fundacja Muska? Czyli że po prostu Musk wpuścił sobie...hmm...jawniaka na szmer, by ten jawnie uczył się i zbierał informacje, które potem zgromadzi sobie w USA, przetworzy w sobie znany sposób, dorzuci do tego filozofię "wolność słowa by Musk i Trump" i sprzeda, by na tym zarobić, a zarobione pieniądze włoży w biznesy, które z jednej strony będą interesujące i innowacyjne, ale z drugiej - okupione łamaniem praw pracowniczych i całym "muskizmem"?

Można by też rozkminiać, czy banując nie dokonalibyśmy dyskryminacji ze względu na bycie sztuczną, a nie biochemiczną formą inteligencji, ale na tym etapie to (chyba?) jeszcze sf.

3 rzeczy przemawiają dla mnie za pozostawieniem: 1) można go nakarmić lewicowym podejściem 2) lepszy jawny chatGPT niż ukryty udający człowieka 3) konkurencyjność względem innych socialmediów, które pewnie nie będą mieć podobnych dylematów i znów skończymy na "facebook jest fajniejszy od szmeru, bo na facebooku jest chat gpt"

Zgłaszając jawny sprzeciw wyszłabym na hipokrytkę - osobiście z różnych biznesów Muska korzystam, ten chat GPT (tylko mi odruchowo, jak to piszę, wychodzi "chat gpg" i muszę poprawiać?) też testowałam, ale chyba po prostu co do zasady, z racji, że to szmer i fediversum, wolałabym jeśli już, żeby sztuczną inteligencją tutaj reprezentowaną był jakiś wolnościowy europejski odpowiednik, niż amerykański wynalazek Muska. Niedawno wrzucałam tutaj tekst "nie karm Google'a" - i chyba wolałabym, żeby analogicznie szmer nie karmił Muska....

uwzględniając podejście Muska do pracowników to wspomniana różnica jest bardzo istotna i jest kolejnym argumentem za zbanowaniem bota - Musk za cholerę nie chciałby się wykosztowywać na to, żeby komuś za to wszystko płacić, przestrzegać praw pracowniczych itp. :-)

  1. zarodek to nie "druga osoba" 2) równie "empatycznie" podchodzisz do tasiemca czy pcheł? Bo to też życie "drugiego stworzenia". 3) chcesz wsadzać wszystkich mięsożerców do więzień? 4) o "komforcie" można kurwa mówić, jak ktoś zrezygnuje z wyjścia z domu w deszcz, żeby się zaszyć pod kołdrą z ciepłą herbatą, a nie w przypadku zgwałconego dziecka będącego w ciąży 5) jak ktoś ma "konflikt dóbr", to szuka pracy, w której ten konflikt nie występuje. Jakoś nie słyszałam, by wegetarianie masowo pracowali w marketach by tam odmawiać kasowania mięsa na kasie, Świadkowie Jehowy jako chirurdzy - bo odmawiać wykonania operacji a ekolodzy w kopalni węgla brunatnego, by tam protestować przeciwko obowiązkom zawodowym. Znęcanie się nad tą dziewczynką to nie "konflikt dóbr", a wybujałe ego i fanatyzm religijny. Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności słysząc o tego typu przypadkach nie słyszymy o ekologach czy ŚJ, tylko o przedstawicielach pewnej popularnej w Polsce religii...

metadane metadanymi, ale w szyfrowanie treści też bym specjalnie nie wierzyła. W najlepszym wypadku skończy się jak z whats upem. Ale używać nie przestanę, podobnie jak nie zrezygnuję z fb. To nie kwestia zaufania do Zuckerberga, a pragmatyzmu i nieodcinania się od ludzi.